Kilka dni temu Tadzio Baranowski wysłał kolejny list do swoich fanów:

(11 czerwiec 2009 r.) 

Witam moich Przyjaciół, jak również osobypozostąjące do mnie w stosunku „obojętnym”.

WszystkimPaństwu należą się słowa wyjaśnienia dotyczące tego co siędzieje ze mną, oraz z drugim albumem z serii limitowanej, którywciąż nie może ujrzeć światła dziennego. W Warszawie mieszkamjuż ostatnie dwa tygodnie. Moje obecne lokum muszę opuścić dokońca czerwca. Sprawy urzędowe przeciągały sie bez końca (odlutego) i dopiero od kilku dni wszystko zaczęło zmierzać kukońcowi. Jak już informowałem, wyprowadzam się na wieś gdziezamierzam spędzić resztę mojego życia i zająć się (w końcu)tylko i wyłącznie twórczością własną (podobno lepiej późno,niż wcale). Trwa tam obecnie podstawowy remont, aby dom nadawał siędo zamieszkania. Gdyż jak to zwykle bywa w starych stuletnichdomach, pojawiły się w nim (oprócz duchów), rzeczy niezbędne donaprawy. Potrwa ten remont około miesiąca, i muszę jakoś tenczas  przetrwać.

Ostatnietrzy miesiące mieszkałem więc praktycznie na kartonach w którychmiałem już spakowane rzeczy osobiste jak i i te które przeznaczonebyły do pracy.

Takwięc w rzeczywistości o rysowaniu nie było już mowy. Wiekszośćczasu spędzałem w urzędach, na pokonywaniu setek kilometrów tras,oraz sprawach organizacyjnych. Po letargu ostatnich latzamieszkiwania w stolicy zamierzam zająć się tam na prowincjidziałalnością związaną z komiksem polskim i nie tylko.

Mamnadzieję, że lokalne władze będą zainteresowane taką ze mnąwspółpracą, gdyż dzisiaj są „modne” – promocje miast iregionów. Tak więc naprawdę stabilizacja mojego życia rozpoczniesię tak naprawdę dopiero w sierpniu. Po założeniu mi telefonu wnowym miejscu zamieszkania (co potrwa około miesiąca) będe mógłsię starać się o normalny internet. Internet więc od lipca będęmiał byle jaki – taki który umożliwi mi wysłanie tekstowegomaila.

Numertelefonu komórkowego (informacja dla osób, które go posiadają),wciąż ten sam. W tzw. międzyczasie czeka mnie jeszcze operacjakręgosłupa, która musi się odbyć możliwie jak najszybciej, gdyżjego uszkodzenia spowodowały, że praktycznie nie mogę jużchodzić, a dalsze zwlekanie z zabiegiem może doprowadzić dokomplikacji związanych z czynnością prawej ręki. Wszystko jestto zgodne z tym co kiedyś napisał poeta:

„…gdysię czlowiek robi starszy,

wszystkow nim powoli parszy…

…wieje…”

DziękujęWszystkim za wysłuchanie wyżej wymienionej „audycji”.

Pozdrawiam.T. Baranowski

PS.Album z przygodami Bąbelka i Kudłaczka jest już od kilku miesięcynarysowany – jednak w/w problemy całkowicie sparaliżowały pracezwiązane z jego zakończeniem. Mam tu na myśli pomalowaniepozostałych plansz, jak i przygotowanie ich w komputerze do druku.Po przeprowadzeniu się będę zajmował się już tylko i wyłącznietą sprawą. Na dowód, że album istnieje, dołączam jeszczekolejne, cztery czarno-białe plansze.