„Stoję na chodniku, ciągnącym się wzdłuż ulicy znajdującej się niedaleko mojego domu. Po mojej prawej stronie, między betonowymi płytami a jezdnią, jest pas trawnika na którym rzędem rosną drzewa. Jest późna jesień i liście są pożółkłe, wiele z nich opadło już na trawę. Patrzę się w dół ulicy, która opada lekkim stokiem. Widok ten ma w sobie coś z pożegnania z miejscem, do którego nigdy się nie dotarło. Wtedy odzywa się głos. Stoi obok mnie, przeczuwam jego kapelusz i beżowy płaszcz oraz czarną twarz. Wiem też, że jest on tylko w moim umyśle, to mój daimon. Zadaje mi pytanie: „Jeśli zajrzysz w swoją przyszłość i zobaczysz tam, że dopuścisz się gwałtu, to co zrobisz?”"

Tak zaczyna się recenzja, a raczej ciekawy esej, o „Cinema Panopticum” Thomasa Otta na Polterze. Całość do przeczytania tu.